sobota, 4 lipca 2020

Dolny Śląsk


(film najlepiej oglądać w FullHD w pełnoekranowym trybie)

Dzień pierwszy - dojazd



Dzień pierwszy (środa) dojazd pochłonął połowę dnia. Najpierw szybki przejazd autostradą, później lokalnymi drogami w stronę Lądka Zdroju (odwiedzonego już rok wcześniej)



Cały czas starałem się trzymać jak najbliżej granicy z Czechami, pokonując masę zakrętów i wzniesień.


W planach na dzisiaj był dojazd do czeskiej miejscowości Adršpach i zwiedzenie skalnego miasta. Po dotarciu na miejsce zastałem masę ludzi, setki aut na parkingu i odpuściłem. Zwiedzanie w takim tłoku nie ma sensu. Pogoda niczego sobie, wiec szkoda było marnować czas, wybrałem się na Kolorowe Jeziorka

Kolorowe Jeziorka


Dojazd na miejsce sprawny, parking przystosowany dla motocyklistów - można zostawić w przyczepie kempingowej kask i ciuchy, pod stopkę są betonowe płyty - koszt 5 zł. Wstęp na szlak darmowy, przy zakupie biletu parkingowego dostajemy mapkę. Kolor samych jeziorek nieco odbiegał od tych na broszurce, ale warto pospacerować i zobaczyć. 


Na nocleg wybrałem pole namiotowe Forteca. Cena zadowalająca bo 35 zł na miejscu restauracja. Cisza spokój z czystym sumieniem polecam :) 


Dzień drugi - kompleks Włodarz, Zamek Książ, kopania węgla Nowa Ruda


Drugiego dnia dotarłem na kompleks Riese Włodarz. Byłem pół godziny przed czasem ,kasy były pozamykane ale plus tego wczesnego przyjazdu był taki że kompleks zwiedzałem sam z przewodnikiem. Na początku ogląda się krótki film, który wprowadza w nastrój i opowiada o historii tego miejsca. Warto też być wcześnie - zwiedzanie dużą grupą nie byłoby tak interesujące. Jeśli chodzi o motocykle - można wjechać do samego końca, za parking akurat nie płaciłem, kask przechowano mi przy kasach. W środku panuje stała temperatura 8 stopni wiec śmiało można iść w całym stroju. Polecam odwiedzić te sztolnie, żałuje ze nie wybrałem się na Osówkę no ale jeszcze nic straconego :) 


Po namowie przewodnika, pojechałem na zamek Książ. Parking nr1 który jest blisko kas jest bardzo mały, a z drugiego trzeba już przespacerować się kawałeczek.Niestety nie było gdzie zostawić kasku i służył za nosidło do aparatu kluczyków i telefonu. Zbytnio nie przepadam za chodzeniem po komnatach ale wyjścia nie było - na zwiedzanie podziemi musiałem czekać 3 godziny. Wiec z audio przewodnikiem zwiedziłem zamek :) 

Niestety zdjęcia z podziemi zamku nie wyszły, ale pokrótce można powiedzieć ze to kolejny temat związany z kompleksem Riese. Polecam warto zobaczyć, ciekawe animacje i kolejny kawałek zagadkowych historii.

Z racji tego że prognozy pogodowe nie zachwycały zbytnio optymizmem i na niebie zaczęło pojawiać się coraz więcej burzowych chmur, pojechałem do Nowej Rudy zwiedzić zabytkową kopalnie węgla.Tam też znalazłem tani hotel.


Dzień trzeci - Adrszpaskie Skalne Miasto i powrót do domu 


W skalnym mieście byłem tuż po otwarciu kas - trasa była praktycznie pusta. Wstęp około 20 zł - można płacić kartą. razem z biletem dostaje się mapkę i kierunek zwiedzania co jak się później okazało, nie było aż tak oczywiste bo zawędrowałem dość daleko poza trasę ;) Sam park jest bardzo fajny, sporo stromych schodków, zdecydowanie można poprawić kondycje. Czas zwiedzania około 2-3 h, Około południa wyruszyłem w stronę domu. Po drodze w Piekarach Ślaskich zjadłem smaczna pizze pizze i wypiłem piwko bezalkoholowe z koleżanka Iza :) Pozdrawiam 



sobota, 16 maja 2020

60 000 pękło




Varadero kupione z przebiegiem 38500 km, dzisiaj przekroczyło 60000 :)
Oby do 100 000

niedziela, 25 sierpnia 2019

Kierunek północ

Plan na wycieczkę był dość szybki, decyzja również, więc praktycznie wszystko było tworzone na bieżąco. Nie było bookowanych hoteli czy wykupionych miejscówek. Poniedziałek rano - pogoda idealna, szybkie pakowanie i w drogę. Pierwsza samotna tak długa wycieczka, wcześniej trafiały się ale takie max do 300 km. Czy żałuje ? Nie  :) 

Wszystkie fotki 

Warszawa


Do Warszawki wjechałem tylko pod pałac, nigdy nie byłem a chciałem zobaczyć. Ogólnie zatłoczone, brak parkingu. Byłem widziałem. Dziękuję ;) do środka nie wchodziłem, to może kiedyś będzie osobna wycieczka w której poświecę więcej czasu na całą Warszawę. Podjechałem jeszcze na krótką chwilkę pod stadion narodowy, posprawdzałem na mapie i ruszyłem w stronę Giżycka.





Giżycko - Wilczy Szaniec


Wieczorem byłem już na mazurach, noclegów dużo ale ceny wysokie nawet na odludziach, to już Krupówki tańsze czy Chorwacja :) Nie szukałem długo bo trochę mnie przemoczyło. Wybrałem Zajazd Wiejski blisko drogi, minus to ze restauracja była zamknięta już o 21 a rano śniadanie od 8 wiec ruszyłem po 7 zostawiając klucze w drzwiach. Jadę w stronę Giżycka drogi proste, płasko kilka przystanków nad jeziorkami, bardzo ładnie ;)


W porcie w Giżycku pospacerowałem po molo, porobiłem troszkę fotek, ładne miejsce też warto zatrzymać się na dłużnej, ale wbijam w nawigację Wilczy Szaniec - 30 km. 




Na Wilczy Szaniec dojeżdżam bez tłoków, kupuje bilet 15 zł. Na miejscu szafeczki za kaucje 2 zł można zamknąć ciuchy. Już w lekkim stroju podróżnika wyruszam w poszukiwaniu przewodnika, bo zwiedzanie samemu nie ma sensu. Kolejne miejsce o którym oglądało się w tv, na żywo robi mega wrażenie. Polecam zobaczyć. 




Malbork - Westerplatte


Na nocleg zatrzymałem się niedaleko Malborka - Zajazd Ostoja - Fajne miejsce bo można stąd wystartować i na zamek i na pochylnie Buczyniec. Ranek przywitał mnie deszczem wiec wybór padł na zamek, jak dojechałem do Malborka opady na szczęście ustały. Parking przy zamku to jedna wielka komercha. Cena niemal identyczna do biletu wstępu na zamek, mimo tak słonej opłaty nawet za wc chcą3 zł. Nieważne, ruszam na zamek uiszczam opłatę z przodownikiem i udaje się na 4 godzinne zwiedzanie. Zamek ładny aczkolwiek z jakimś wielkim zachwytem nie wyszedłem. Może dlatego że przewodnik nie potrafił mnie zainteresować - chyba nie tylko mnie bo do końca z wielkiej grupy zwiedzanie ukończyło 5 osób -  w tym i ja oczywiście ;) Następnym razem brałbym przewodnika audio

Taka wskazówka zwiedzających
- szafeczki są w budynku gdzie sprzedają bilety jeśli istnieje potrzeba coś zostawić
- jeśli nie chcesz płacić 40 zł za parking można niedaleko wcisnąć się na mieście (motorkiem)
- na zamek warto przyjechać już zaraz po otwarciu bo później jest ogromny tłok i trzeba czekać w kolekcjach i na przewodników.







Zwiedzanie trwało na tylko długo że z Kanału Elbląskiego nic nie wyszło. Ale szybka zmiana planów pędzę w stronę  Gdańska - Westerplatte. Nad morzem byłem kilka razy ale nigdy w mieście portowym, duże wrażenie robią promy i żurawie portowe. Po zobaczeniu Westerplatte udaję do Gdańska i bardzo mi się tam podoba :) 






Krynica Morska - Kanał Elbląski 


Być nad morzem nie poczuć piasku przeciskającego się przez palcem, tych sławnych polskich parawanów? Nie ma mowy ruszam bocznymi drogami przez mierzeje wiślaną do Krynicy Morskiej. Jestem dość wcześnie wiec z parkingiem nie ma problemu no może jeden - gdzie włożyć ta karteczkę z opłata? Schowałem ja w portfelu w razie gdybym dostał później jakiś list z pozdrowieniami od straży miejskiej. Plaża bardzo ładna, dawno już nie byłem nad polskim morzem, woda zimna ale nie spodziewałem sie nawet ciepłej. Wypiłem kawę, pospacerowałem - zjawisko parawaningu ma się dobrze jak i reklamówki z biedry wypełnione po brzegi ciepłym piwkiem i prażynkami ;P






Z lekkim zapasem czasu wyruszam w stronę Elbląga, również drogami bocznymi bo jeździ się super i można co nie co zobaczyć. Po drodze zmieniam plan, Kanał Elbląski zrobię odwrotnie start z pochylni Buczyniec - jak się później okazało to dobra decyzja bo w Elblągu nie byłoby już miejsc na statku. Google wie że szutrowej drogi się nie boje ;) wiec wrzuca mi odcinek specjalny przed samym dotarciem do celu. Parking cały zapchany, ale wciskam się miedzy samochody. Udaje mi się kupić bilet na ostatni rejs. Na statku tylko 8 osób, dużo miejsca tak własnie miało być :) Rejs był bardzo ciekawy, można odpocząć po długiej podróży. Do Buczyńca wracamy busem (któremu coś odpadło podczas jazdy na S7). Na parkingu dzielnie czekała na mnie moja ruda towarzyszka podróży ;) 









Podsumowując cała wycieczka się udała, zrobiłem jakieś 2000 km, starałem się cały czas omijać drogi ekspresowe. Pozdrawiam !




 






Pościk

Park Narodowy „Połoniny”

  Kolejna wycieczka jednodniowa tym razem przekraczamy przejście graniczne ze Słowacją niedaleko Komańczy. Po drodze mijamy pamiątki z wojny...

 

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *