Ta szybka wycieczka miała odbyć się w samotności, ale Pan Andrzej (tata moich znajomych) zawsze chciał odwiedzić te najbardziej popularne trasy więc czemu nie. Plan był dość prosty wyjechać w niedziele jak najwcześniej by dojechać jak najdalej. Pogoda w dzień wyjazdu nie była zbyt łaskawa, chłodno tyle co przestało padać. Mocno ubrani jak na tą porę roku ruszyliśmy w stronę Słowacji. Przejazd zaplanowany drogami ekspresowymi. Motor Pana Andrzeja miał dość krótki zasięg bo tylko 200km wiec często odwiedzaliśmy stacje benzynowe.
Droga leciała w miarę szybko, po drodze zahaczyliśmy Apuseni kierując się na południe w stronę zarezerwowanego noclegu. Tam umówiłem się ze znajomym z którym pracowałem w Niemczech. Następny dzień to już zaplanowana Transalina. Mimo chłodu, który dokuczał podczas jazdy przejrzyste powietrze i dalekie krajobrazy trochę rekompensowały.
Pierwsza trasa zaliczona, teraz kierujemy się na wschód by podjechać pod trasę Transfogoraska. Motorek Pana Andrzeja zaczajał odmawiać posłuszeństwa diagnoza padła na pompę paliwa lub jakieś śmieci w gaźniku. Finalnie zgasł gdy mieliśmy niedźwiedzia w zasięgu wzroku. Policja parku nakazała nam opuścić miejsce, było tam niebezpiecznie ze względu na przejście niedźwiedzi. Udało się odpalić ale jak się okazało później problem narastał. Finał wycieczki był taki ze to co zaplanowaliśmy udało sie zobaczyć, ostatecznie dojechaliśmy 400 km od domu gdzie łapał już Assistance, resztę podróży spędziłem sam, reszta na lawecie 🙂 Przyczyna usterki pompa paliwa.
